logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
logo
Dzień 1 |  Dzień 2 |  Dzień 3 |  Dzień 4 i 5 |  Dzień 6 |  Dzień 7 | 
 
UP


























DOWN

16 sierpnia, 2010r.

DZIEŃ 1

 

Mieliśmy jechać z rodzinką do Toskanii na wakacje. Pierwszy raz. Pierwszy raz kupiliśmy samochód z salonu i do tego pierwszy raz z klimatyzacją, bo we Włoszech straszne upały. Wiadomo.

Nie pojechaliśmy. Z powodów stomatologicznych, oj jak bolesnych. Ale za to została nam pamiątka z Toskanii - nasz pierwszy nowy samochód z klimatyzacją.

Klima - fajna rzecz. Za oknem samochodu afrykańskie upały wykręcają z ludzi soki żywota, a tu wnętrze pojazdu przypominające zazwyczaj piekarnik mikrofalówki otula twoje ciało przyjemnym chłodem. I odzyskujesz siły witalne, chęć do życia, pogodę ducha, zmieniasz diametralnie stosunek do świata, ba! nawet do niektórych ludzi... cud techniki...

I przyjechaliśmy do Paradyża na festiwal.

Pierwszy dzień za nami.

Pierwszy wieczór z muzyką w kościele.

Pierwszy zachwyt w czasie pierwszego koncertu Le Parlement de Musique.

Pierwsze piwo w festiwalowej knajpie u Ormianina Arama.

Pierwsza noc.

Pierwsza msza o ósmej w towarzystwie Żony, kleryków i Czarka Zycha.

Za oknem świątyni chłód, deszcz, wiatr a w środku ciepło, uśmiechnięci ludzie, leniwy czas, piękno otulające wzrok, słuch, duszę...

Tutaj świat diametralnie zmienia stosunek do ciebie i do wszystkich ludzi!

Cud muzyki... Paradyż - Boże air condition...

 

sm

 

UP


























DOWN

 

 

UP


























DOWN

17 sierpnia, 2010r.

DZIEŃ 2

 

Trzy koncerty od godziny 19.00 do 24.00 z przerwą na dwa serniki.


Kompozytorzy francuscy, niemieccy, włoscy, duńscy, norwescy, islandzcy, szwedzcy, a nawet z Wysp Owczych.


Teorba, lutnia, skrzypce, sopran, akordeon, flety proste, wiolonczela, klawesyn, kaszel, płacz dziecka, szepty, skrzypiąca brama, deszcz, wiatr, oklaski.


Szarpali, dmuchali, uderzali, pocierali, śpiewali: Włoszka, Japończyk, Francuzi, Duńczycy.


Kakofoniczna polifonia dźwięków, stylów, języków, nastrojów, emocji, spojrzeń, barw, westchnień, dotyków, myśli, pragnień.


Wieża Babel live - unplugged – online, czasami ad hoc i wiele innych słówek z kompetentnych słowników.
Wieża Babel sięgnęła Raju.

 

sm

UP


























DOWN

 

 

UP


























DOWN

18 sierpnia, 2010r.

Dzień 3

 

Kiedy paradyski kościół wypełniają po brzegi dźwięki muzyki, w przestrzeni świątyni dzieje się coś nieprawdopodobnego. Festiwalowa publiczność zastyga powoli w barokowych pozach kontemplacji, zachwytu, piękna, ale i zmęczenia, senności, znużenia. Ten z otwartymi ustami wygląda jakby właśnie zasnął, ów teatralnym gestem zasłania oczy dłońmi, a twarz tej kobiety o tam, czyż nie przypomina jednej z rzeźb Berniniego? Na chwilę kościół zamienia się w galerię rzeźb czy raczej w galerię jednej rzeźby złożonej z setek postaci.
Tak oto muzyka swoją mocą zatrzymuje czas i uruchamia wieczność. Wszystko zastyga w bezruchu. Jedynie muzycy grając poruszają się jak płomienie świec rozświetlające dźwiękami ciszę…
Jedynie oni? Czyżby?
A za nimi? Wycięty z lipy święty Piotr, Grzegorz,  Augustyn, Paweł, Ambroży i Hieronim – nagle ożywają, a ich złote szaty i stronice ksiąg falują delikatnie poruszane elizejskim wiatrem. Oddział aniołów, który trzysta lat temu przysiadł na sklepieniu paradyskiego ołtarza tańczy wokół świętego Jerzego jak chmara motyli. I tak oto czas i przestrzeń wywrócone na lewą stronę zaklęciem muzyki powracają pokornie do swoich ziemskich wymiarów dopiero z nastaniem ciszy…
Jednakże po koncercie Peregriny dłużej niż zwykle następowała zamiana miejsc ze świętymi. Już nie pamiętam, kto się bardziej ociągał – oni czy publiczność.

 

sm

UP


























DOWN

 

UP


























DOWN

19, 20 sierpnia, 2010r.

Dzień 4 i 5

 

Dzień 4

Marc Mauillon – śpiew; Angélique Mauillon - harfa gotycka, śpiew; Viva Biancaluna Biffi - śpiew, fidel

i dzień 5
Peregrina - Średniowieczna muzyka angielska XII – XIV wiek

myślałem że to wiem ale w ciągu tych dwóch wieczorów
kolejny raz zrozumiałem że:
melodia to pozioma harmonia
harmonia to pionowa melodia
harmonia jest obrazem melodii
melodia jest opowieścią o harmonii
harmonia jest aktem
melodia jest procesem
harmonia jest NIM
melodia jest NIĄ
jedno panuje nad drugim w momencie, w którym mu ulega
ideał jedności, rozumienia, zrozumienia
definicja pokory

ciągle niewyuczona lekcja od muzyki

myślałem że wiem to, bo skoro napisałem, to pewnie wiem,
ale widać - chyba nie zdaję sobie z tego sprawy

 

sm

UP


























DOWN

 

UP


























DOWN

 

21 sierpnia, 2010r.

Dzień 6

 

Dużo muzyki, bardzo dużo – gitary, teorby, fidel, harfa.
Muzyki dużo a jeszcze więcej literatury po francusku i po włosku. I brak w programie tłumaczeń czy choćby streszczeń śpiewanych tekstów. A czymże jest nierozumiany język, jeśli nie swoistą muzyką układaną z fonemów, sylab, samogłosek i spółgłosek?
A tu jeszcze aktorstwo Marco Horvata i Marca Mauillon (genialne!), a więc granie tekstem, mówienie emocjami.
Nie rozumiałem tekstów, słuchałem więc muzyki i emocji i czułem się trochę tak, jakbym był zupełnie głuchy, i podglądając tańczących, starał się z ruchu ich ciał odgadywać muzykę, która nimi rządzi. Jakbym był zupełnie ślepy i starał się doświadczyć piękna Wenus z Milo, jedynie dotykając jej kształtów.
Poszukiwanie sensu, odgadywanie przeznaczenia – ot zwykła codzienność.

sm

UP


























DOWN

 

UP


























DOWN

 

22 sierpnia, 2010r.

Dzień 7

 

Poranek
Siódmego dnia od stworzenia świata Pan Bóg odpoczywał, ale u nas, w Raju nie znajdziesz takiego leniucha, (no może za wyjątkiem małej Leclair, która słodko spała w ramionach czułego taty, lecz dwumiesięcznym słodziakom wszystko uchodzi na sucho, prócz pieluszek rzecz jasna).
Tak więc siódmego dnia, w niedzielę, robota w Raju wre na całego już od samego rana. Ojciec Dyrektor festiwalu zaplanował wspaniałomyślnie tylko dwa koncerty, czyli biorąc poprawkę na obowiązkową wizytę u Arama – obsługa pewnie pójdzie spać koło czwartej nad ranem, a Czarek Zych to pewnie w ogóle nie zaśnie.

Koncert
Parlament Gestera i Dorota Leclair. Druga część ich koncertu piękna. Przepiękna. Zdecydowanie najlepszy koncert Francuzów na tegorocznym festiwalu. Dorota Leclair w kantacie Scarlattiego była urzekająca, wspaniała, niezwykła, zaś akompaniujący kwintet Gestera pokazał światową klasę, choć sam Martin, jak to czasami bywa, sprawiał wrażenie nieobecnego. Prawdę powiedziawszy w przypadku Gestera to całkiem możliwe jest, że nie tylko sprawiał wrażenie.
Drugi koncert - Ensamble Faenza. Marco Horvat swoimi pieśniami ułożonymi w program zatytułowany Miłość dusz wzruszył publikę do głębi. Nie tylko publikę zresztą, gdyż w części zatytułowanej: Śmierć ukochanej ze sklepienia Niebieskiego na metalowy dach paradyskiej świątyni lunęły rzęsiste łzy przy akompaniamencie błyskawic i piorunów!

Noc
Niewiele pamiętam.
Podobno był festiwal.


sm

UP


























DOWN

 

© 2010 muzykawraju.pl   Powered by home.pl   Design by Milk&Sugar
Home | Program | Artyści | Akualności | Relacje | Multimedia | Sponsorzy i Partnerzy | Informacje | O nas